Oblicza Polskiego Street Artu: SC SZYMAN – twórca nieszablonowych szablonów.

sc2Szablon, plakat, vlepka to coraz częściej spotykane formy sztuki zwanej street art. W Polsce staje się on coraz bardziej popularny. Udało nam się namówić na krótką rozmowę SC Szymana – jednego z twórców warszawskiej sceny street art.

Dorota Oyrzanowska: Wczoraj widziałam jedną z Twoich prac pod mostem Poniatowskiego. Jak najlepiej skategoryzować Twoją twórczość?

SC Sztman: Obecnie głównym nośnikiem mojej twórczości jest plakat, choć nie jest to jedyna forma, jakiej używam. Gdy chodzę po mieście, zawsze mam ze sobą jakieś vlepki. Zdarza mi się także wrócić do szablonu, którym zajmowałem się wiele lat.

DO: Jeździsz po Polsce. Gdzie najlepiej Ci się pracuje? I gdzie jest najwięcej Twoich prac?

SC: Jeśli tylko zdarzy mi się gdzieś wyjechać poza Warszawę, to staram się tam stworzyć jakąś pracę. Choć nie jest tego aż tak dużo. Na pewno w kilku miastach w Polsce, ale przede wszystkim w Warszawie . Tu mieszkam i tu działam.

DO: Jak to się stało, że właśnie street art stał się tą niszą, w której działasz?

SC: Od małego lubiłem rysunek i inne zajęcia manualne. Cały czas coś tam sobie rzeźbiłem. Gdy poszedłem do liceum, kolega z klasy pokazał mi szablon. Tak to się zaczęło. Biegaliśmy po mieście i wszędzie dookoła odbijaliśmy swoje pierwsze czarno-białe projekty.

DO: Co oznacza Twój pseudonim?

SC: Szyman to moja ksywa, który do mnie przylgnęła. Przedrostek SC wziął się od ekipy, którą razem z kolegą założyliśmy właśnie w liceum. Jego rozwinięciem był m.in. dosyć dobrze rozpoznawalny projekt Spliff Club.

DO: Co jest w Twojej sztuce najważniejsze i czym się ona wyróżnia? Jaki projekt jest Ci szczególnie bliski?

SC: Dużą uwagę przywiązuję do estetyki projektów. Są to głównie proste grafiki. Na pewno dużo symetrii, wzorów przypominających tybetańskie mandale i ukrytej w tym symboliki. Szczególnie bliski jest mi Projekt Scandalist. Jest ze mną od samego początku mojej przygody ze street artem. Przez te lata stał się moim mentorem i pokazał mi, jaką drogą mam iść.

DO: Wiem, że współpracujesz z innymi Twórcami polskiego street artu. Czy jest Was dużo w porównaniu z tą grupą np. w USA?

SC: Sądzę, że tyle razy, ile Stany są większe od Polski, tyle razy jest tam więcej ulicznych artystów. A może jeszcze więcej. Bardziej możemy porównywać się do innych krajów w Europie.

DO: Ostatnio stworzyłeś ciekawy projekt z NeSpoon…

SC: Pracujemy nad wspólnym projektem, lecz na razie jest on w trakcie realizacji. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

DO: A czym jest Pracownia? Na czym polega ten projekt? Kto go tworzy, jakie są założenia?

SC: Pracownia N22 jest przestrzenią, w której tworzę. Jest to również miejsce otwarte na wszelkie działania twórcze, wspierające innych artystów. Przez ostatnie 6 lat udało się tam stworzyć wiele ciekawych projektów i współpracować z wieloma fajnymi ludźmi. Pracownię tworzę ja oraz wszystkie osoby, które działają w tej przestrzeni. Zdecydowanie dalej chcę rozwijać tę inicjatywę i mam nadzieję, że niebawem przerodzi się ona w coś większego.

DO: Spotkałam się z określeniem, że jesteś polskim Banksym. Cieszy Cię to porównanie, czy denerwuje?

SC: To raczej miłe. Szkoda tylko, że moje prace nie sprzedają się w takich cenach jak jego. Ja chyba jestem jeszcze tym nieodkrytym.

DO: Niewiele o Tobie wiadomo. W Internecie znalazłam tylko: architekt, grafik, freelancer z Warszawy.

SC: Te trzy hasła najlepiej odzwierciedlają moją pracę zawodową. Działam głównie w tych obszarach. Oprócz tego zajmuję się działalnością twórczą, którą można podziwiać na ulicach. Prywatnym życiem nie mam zwyczaju się dzielić. Może ten wywiad uchyli rąbka tajemnicy.

DO: Co robisz, jak nie tworzysz szablonów? Zajmujesz się artystycznymi projektami komercyjnymi?

SC: Oczywiście. Zawodowo wykonuję artystyczne, jak i czysto graficzne projekty komercyjne.

DO: Wzorujesz się na kimś? Artysta – film – malarz?…

SC: Raczej nie. Choć mam swoje ulubione style w sztuce, grafice i architekturze, które mnie inspirują. Zapewne na podstawie tych bodźców tworzę to, co mi się podoba.

DO: Bierzesz udział w niszowych świętach sztuki typu Szablon Dżem. Czy dużo jest takich imprez w Polsce? A na świecie?

SC: Podejrzewam, że tak niszowego i elitarnego święta, jakim jest Szablon Dżem, nie ma nigdzie. Wszystko teraz raczej urosło do rangi wielkich festynów z malowaniem dużych ścian. Dżemowanie chyba nieco podupadło w ostatnich latach.

DO: Uważasz, że to dobrze, że teraz street art staje się coraz bardziej popularny?

SC: Zależy jaki street art. Jeżeli chodzi o zjawisko murali, to przyszło ono do Polski i staliśmy się jego znacznym udziałem na rynku światowym – ze względu na wielu utalentowanych artystów. Nie pozostaje nam nic innego, jak obserwować, co z tym zalewem murali będzie się dalej działo. Co do ulicznego street artu, którego tak naprawdę nie ma zbyt dużo, wydaje mi się, że staje się on nie tyle coraz bardziej popularny, co akceptowany i rozumiany.

DO: Najbliższe plany?

SC: Jestem właśnie po swojej pierwszej wystawie w Gdyni i teraz chcę się skupić na serii nowych projektów, które chciałbym zaprezentować na wystawie w Warszawie. Chcę zaskoczyć czymś świeżym mieszkańców mojego miasta.

www.facebook.com/szyman.sc

www.szymiyo.tumbir.com

sc3 sc1 sc

facebook google twitter instagram youtube