Przeszczepiamy włosy na potęgę. Rynek transplantacji na świecie i w Polsce.

Fot. dr Grzegorz Turowski

Szacuje się, że rynek transplantacji włosów wart jest już 2,5 miliarda dolarów – podaje International Society of Hair Restoration Surgery (ISHRS). W Polsce rynek ten dopiero się rozwija. W kraju działa już blisko 40 klinik zajmujących się różnymi metodami rekonstrukcji owłosienia, z czego prawie połowa wykonuje zabiegi chirurgicznej transplantacji.

Ponad 1 milion przeszczepów rocznie

Co roku na całym świecie wykonuje się już ponad 1 milion zabiegów chirurgicznej i niechirurgicznej rekonstrukcji owłosienia – podaje w swoim najnowszym raporcie ISHRS. W zaledwie 10 lat liczba zabiegów wzrosła na całym świecie aż o 64%. Eksperci prognozują, że w latach 2016-2020 sam rynek urośnie o kolejne 25%. Już dziś jego wartość szacowana jest na ponad 2,5 miliarda dolarów. Rocznie najwięcej tego typu zabiegów wykonuje się w Azji. W sumie ponad 427 tysięcy, z czego aż 132 tys. to zabiegi chirurgiczne. Dla porównania w Europie co roku wykonuje się nieco ponad 100 tys. zabiegów, w tym ponad 43 tys. to zabiegi chirurgicznej transplantacji. Najczęściej poddają się im mężczyźni – ponad 84% przypadków. Skąd taki boom na „nowe włosy”? – Przeszczep włosów przestał być tematem tabu. O zabiegach mówi się dziś równie otwarcie, co o ortodoncji, powiększaniu piersi czy wygładzaniu zmarszczek. Osoby, które łysieją, a są to głównie mężczyźni, mają więc coraz mniejsze opory, żeby poddać się zabiegowi – mówi dr Grzegorz Turowski, chirurg i właściciel Dr Turowski Hair Restoration Clinic w Katowicach oraz New Horizons w Chicago. Zdaniem dr Turowskiego, rynek nakręcił się także dzięki postępowi w medycynie. Jeszcze 10 lat temu wybór metod był ograniczony, dziś jest znacznie większy. Rośnie liczba niechirurgicznych rozwiązań, zmieniają się także rozwiązania chirurgiczne. Sama transplantacja staje się coraz mniej inwazyjna i bardziej skuteczna. Ostatnią rewolucją jest zastosowanie robota Artas, który przeszczepia włosy. Coraz głośniej mówi się także o nowych rozwiązaniach m.in. o zastosowaniu komórek macierzystych i terapii komórkowej – mówi dr Turowski. Pomimo coraz większej popularności metod niechirurgicznych, rozwiązania chirurgiczne nie tracą na popularności. Wśród zabiegów chirurgicznych największą popularnością cieszą zabiegi z użyciem 2 metod – Strip i FUE. Metoda Strip stosowana jest w 51% przypadków. Polega na pobraniu i wszczepieniu w miejsce łysiny wycinka skóry owłosionej. Metoda FUE polega natomiast na pobraniu wyłącznie zespołów mieszkowych i ich wszczepieniu w skórę. To ostatnie rozwiązanie wybierane jest dziś w 48,5% przypadków – podaje ISHRS.

Sytuacja nad Wisłą też jest gęsta

Jak wygląda sytuacja w Polsce? Pod względem liczby transplantacji kraje UE zajmują dziś 5 miejsce na świecie. Europę wyprzedzają m.in. Stany Zjednoczone oraz kraje azjatyckie, gdzie rocznie wykonuje sie najwięcej zabiegów. Polska na tym tle należy obok Czechów i Węgrów do grona bardzo młodych rynków. Nad Wisłą działa dziś blisko 40 ośrodków zajmujących się leczeniem łysienia, z czego tylko w połowie wykonuje zabiegi chirurgiczne. Najwięcej tego typu ośrodków działa w woj. mazowieckim, wielkopolskim, małopolskim i śląskim. Dla porównania w Czechach działa blisko 30 tego typu ośrodków, w Niemczech ponad 100 a w Wielkiej Brytanii blisko 150. W Europie Środkowo-Wschodniej możemy uchodzić za liderów, ale na tle reszty Europy dopiero rośniemy. Najbliższe lata przyniosą dalszy rozwój rynku. Tym bardziej, że rośnie popyt na tego typu zabiegi. Wśród mężczyzn przeszczepy włosów są już równie popularne, jak inne zabiegi z zakresu chirurgii plastycznej. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że to dziś jeden z 3 najpopularniejszych zabiegów, jakiemu poddają się panowie w Polsce – mówi dr Turowski.

pexels-photo-247917

facebook google twitter instagram youtube