Hotel Młyn Klekotki & Klekotki Sento SPA – warmińsko-mazurski smak orientu. Impresja.

1-DSC07319Na pograniczu Warmii i Mazur, znajduje się miejsce gdzie czas zwalnia a myśli zrywają się ze smyczy i pędzą w nieznanym kierunku. Jest to miejsce gdzie można prawdziwie odpocząć. Gdzie cisza pozwala usłyszeć rytm własnej duszy i serca. Gdzie wszystkie ważne sprawy nagle mogą poczekać i gdzie zaczynamy dialog z samym sobą…

NAZWA

Miejsce to zwane jest Młynem Klekotki & Klekotki Sento SPA. Ta paradoksalnie hałaśliwa nazwa skrywa cudowną krainę, pełną ciszy, spokoju i klimatu orientalnego. Ogromna przestrzeń i perfekcyjnie rozplanowane obiekty tworzą oazę relaksu, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Ja znalazłam…

DLA DUCHA

Znalazłam tutaj spokój i ciszę.  Spokój ten towarzyszył mi jeszcze przez parę tygodni po opuszczeniu Klekotek. Nie wiem jak to się stało ale wróciłam tam również do jednej z moich pasji jaką jest dawno zarzucone malarstwo.

1-DSC07301

SPAcer

Po amoku znalezienia się w nowym miejscu i aklimatyzacji w hotelu, a właściwie starym młynie zaadaptowanym na hotel, wybrałam się na spacer. Na terenie poza budynkami hotelowymi, restauracją i SPA,  znajduje się nieduże jezioro uporządkowane i zaprojektowane na wzór orientalnych parków wodnych, przypominające nieco jeziora z filmu Lalki – Takeshi Kitano, na którego środku znajduje się świątynia. Architektura, zarówno krajobrazu jak i budynków należących do Resortu Młyn Klekotki, nacechowana jest filozofią wschodu, która jest mi bliska.

Zmierzając w stronę świątyni na wyspie, poczułam nagle, że wewnętrznie zwalniam. Było to niesamowite uczucie.  Przechodząc przez most łączący brzeg jeziora z wyspą, zupełnie pozbyłam się stresu i napięcia towarzyszącego mi od dawna. Padał deszcz i całe do wydarzenie wydało mi się przeżyciem mistycznym. W świątyni zostałam do zmroku aby potem udać się do Klekotki Sento SPA na zabiegi. Marzyłam o porządnym relaksie. Nie zdawałam sobie jednak sprawy jak bardzo kondycja ducha zależy od kondycji ciała. Dotąd byłam pewna, że jest odwrotnie.

NIE TYLKO DLA CIAŁA

Sento oznacza łaźnię

Bardzo dużo słyszałam na temat Klekotki Sento SPA. Nie spodziewałam się jednak, że wkroczę do krainy, która do tej pory żyła tylko w mojej wyobraźni.

1-DSC07351Do budynku, a właściwie funkcjonalnej stodoły, w jakim znajduje się Sento SPA, prowadzi kamienista droga, pilnowana przez posąg Buddy. W tle szemrze potok.  Miejsce to jest oddalone od części hotelowej i aby dojść do Spa, goście odbywają pielgrzymkę, kończącą się cielesno-duchowym oczyszczeniem.  Sento SPA uzależnia. Chce się tam powracać. Uzależnia od atmosfery i siły jaką się tam zyskuje. Obiekt posiada cudowną aurę. Składa się na nią jego kształt, zapach jak również pozytywna energia ludzi tworzących to miejsce. Najlepiej zawsze odpoczywam w miejscach, gdzie wiem, że jestem pod troskliwą opieką ale tej opieki nie widzę i nie słyszę, która nie narzuca mi swojej obecności.

W Sento SPA miałam ochotę mówić szeptem i przeszkadzała mi głośna rozmowa innych osób.

1-DSC07296Wchodząc do Spa, jesteśmy witani przez personel obiektu. Następnie wybieramy z ich pomocą rodzaj zabiegu. Do drewnianych pudeł wkładamy obuwie, zakładając japonki (odpowiednio czarne dla mężczyzn i białe dla kobiet – jak odwrotność Yin Yang). Następnie udajemy się do szatni. Po przebraniu w odpowiedni strój jesteśmy prowadzeni po schodach w górę gdzie trafiamy do jednego z gabinetów na wybrany rytuał.

Gabinety – pokoje, są jak liście na szkielecie schodów. Kiedy pierwszy raz będąc w Sento SPA spojrzałam w górę znieruchomiałam. Zobaczyłam konstrukcję, której nie potrafiłam z niczym porównać, a która była niezwykle mi bliska. Wznoszące się w nieskończoność czarne schody, prowadziły do zagadkowych pokoi, które jak liście drzew, wieńczyły gałęzie tego nierealnego drzewa. Miałam wrażenie porażającej przestrzeni. Wtedy to pierwszy raz tak naprawdę poczułam zapach tego miejsca.

Woń z kadzideł z drzewa sandałowego, przeniosła mnie wysoko w góry, na skalną półkę gdzie czekał na mnie mój mistrz. Ponownie pomyślałam o świątyni. Zapach ten kojarzy mi się z bezpieczeństwem i wolnością. Nigdy jeszcze nie czułam się tak dobrze w tak ogromnej przestrzeni.

Rytuał

1-DSC07610Prowadzona do pokoju, w którym miałam poddać się Rytuałowi Nawilżenia, próbowałam zapamiętać drogę. Szłam wyżej i wyżej – Spa z zewnątrz nie wygląda na tak ogromne.  W końcu dotarłyśmy do pokoju, w którym stały dwa ogromne łóżka do masażu, tliła się delikatnie świeca, a w tle sączyła muzyka, która przypominała mi japońskie Koto.

Podczas zabiegu zupełnie odpłynęłam. Znowu dryfowałam w mojej krainie szczęśliwości, muskana promieniami zachodzącego słońca, a woda płynąca ze skał opowiadała mi swoje historie. Czułam jak mięśnie twarzy delikatnie się rozprostowują, skóra chłonie dobroczynne składniki kosmetyków. Było mi wspaniale.

Po zabiegu miałam jeszcze chwilę by wrócić do „tu i teraz”. Moja „opiekunka” zaprowadziła mnie do sali z kominkiem, gdzie czekała już czerwona herbata w żeliwnym czajniczku i relaks w cieple ognia.

Nie słyszałam, co mówią ludzie. Byłam znowu u siebie, w swoim cudownym świecie.

DLA PODNIEBIOENIA

Czas jednak było wracać na ziemię. Ruszyłam, więc do restauracji usytuowanej w budynku Starej Stajni. Kolacja a właściwie późny obiad, w pełni dopieściły moje podniebienie. Delikatność mięsa, słodycz ogórka świeżego z miętą i miodem w dopełnieniu delikatności placków z grubo krojonych ziemniaków, sprawiły że faktycznie byłam w raju.

Teraz kiedy znowu przytłacza mnie natłok obowiązków i stres, wystarczy, że pomyślę o tych cudownych chwilach jakie spędziłam w Młynie Klekotki i od razu jest mi lepiej i ciszej. Na pewno tam wrócę, bo znalazłam swoje miejsce na ziemi…

BM/Dorota Oyrzanowska

 

facebook google twitter instagram youtube