Świątynia Filmu: Campbellowskie spojrzenia na film „Thelma i Louise”. Wolna interpretacja. Recenzja.

Zaczynamy kolejny cykl na portalu Beauty Mission. Świątynia Filmu jest dla wszystkich Uzależnionych od Filmu. Dla tych, dla których film jest religią, bez której nie potrafią żyć. Zapraszamy wszystkich Kinomaniaków do czynnego udziału w naszym cyklu. Przysyłajcie do nas Wasze recenzje, impresje na temat ulubionych, nowych, starych, offowych filmów. Najlepsze opublikujemy na naszym portalu i na fanpage’u Beauty Mission na Facebook’u.

ŚWIĄTYNIA FILMU-page-001

Zaczynamy od klasyka. Thelma & Louise, reż. Ridley Scott. thelma louise

Thelma i Louise to dwie przyjaciółki, które ruszają w podróż swojego życia. Jak się później dowiadujemy – już w ostatnią.  Z początku miał to być wyjazd w góry, do domku znajomego Louise. Jednak podróż przybrała nieco inny charakter. Mamy tutaj do czynienia z wewnętrznym przeobrażeniem głównych bohaterek. Na początku o wszystkim decyduje Louise. Jest Mentorem, przekazuje Thelmie wezwanie do wyprawy. Thelma reprezentuje typ uległej żony. Jej życie w pełni podporządkowane jest mężowi. Jest to jednak wyuczone zachowanie. Louise jest kelnerką w przydrożnym barze. Jest kobietą niezależną. To ona zachowuje zimną krew, ale do czasu…

Podczas wyprawy wychodzą z bohaterek skrywane głęboko potrzeby, kompleksy, zahamowania, głęboko skrywane dramaty. Z zagubionej, sztucznie udomowionej Thelmy, wychodzi kobieta agresywna, wamp, rewolwerowiec. Odrzuca dawne ja i staje się kobietą wolną. W ciężkich chwilach to właśnie ona pociesza Louise. Thelma, do niedawna „kura domowa”, kradnie, współżyje z młodym, atrakcyjnym mężczyzną. Natomiast Louise zaczyna się załamywać. Nie wie, co dalej robić, bije się z myślami, czy jechać dalej czy wrócić do mężczyzny, którego kocha. Nie może się poddać, bo trafi do więzienia. Obydwie tego nie chcą. Wolą ucieczkę od świata zniewolenia, zdominowanego przez mężczyzn. Chcą być naprawdę wolne. Na pewnym etapie podróży, zdają sobie sprawę z braku odwrotu. Ścigane są przez policję. Chcą dotrzeć do Meksyku. Niestety…. wybierają samobójstwo.

Podczas wyprawy umacnia się przyjaźń Thelmy i Louise. Kobiety otwierają się przed sobą. Rozumieją się bez słów. Zrzucają maski wyuczonych zachowań – Thelma, kiedy przestaje być kurą domową i wampem, Louise, – kiedy zaczyna potrzebować drugiego człowieka, zaczyna ufać. W filmie świat mężczyzn przedstawiony jest w negatywnym świetle. Przede wszystkim – mąż Thelmy, traktujący ja jak przedmiot – coś, co zostało mu z góry narzucone. Podejrzenie o jego homoseksualizm, wydaje się być zupełnie na miejscu. Mężczyźni w dyskotekach, przedstawieni zostali jak zwierzęta. To samo tyczy się kierowców ciężarówek. Seks bez miłości. Jest jeszcze młody chłopak, który wyzwala seksualnie Thelmę. Potem kradnie im pieniądze i wydaje w ręce policji… Jedynym pozytywnym męskim bohaterem jest policjant ścigający główne bohaterki. Jest ich opiekunem, odpowiednikiem ojca. Jedyny, który chce im pomóc. Natomiast partner Louise, to dosyć dziwna postać, kocha Louise jednocześnie będąc bezbarwną jednostką. Żaden z mężczyzn Louise nie zaspokaja jej potrzeb. Louise miała same niemiłe doświadczenia z mężczyznami. Thelma jest naiwna. Ufa mężczyznom. Szuka tego jedynego. Thelma szuka miłości romantycznej, której nie znajduje.

Thelma i Louise to dwie kobiety odstające od otaczającej ich rzeczywistości. Ukrywane głęboko, tajemnice, pragnienia, pokazują im inna rzeczywistość. Czy to źle? Ilu jest takich, których stać na poddanie się drugiemu „ja”. Odrzucenia nawyków, przyzwyczajeń. Kogo stać na podróż do własnego wnętrza, do swojego „jądra ciemności”, a może jasności? I wreszcie, kogo stać na śmierć w imię wolności?…

Dorota Oyrzanowska / Beauty Mission

facebook google twitter instagram youtube